Wojna, to nie zabawa..
Wojna… zapewne nikt z nas nie chciał by uczestniczyć w tak strasznych wydarzeniach jakie miały miejsce podczas II wojny światowej. Większość graczy miała okazję przekonać się co potrafi marka Call of Duty min. ze znakomitej części drugiej. Dlaczego przypominam wam o wersji wydanej na PC oraz Xbox 360? Ponieważ część 2 jak i WaW wydają mi się bardzo podobne, lecz jest jedna rzecz całkowicie zmieniająca i różniąca obie pozycje a mianowicie realizm i ukazanie prawdziwej, strasznej i krwawej wojny w najnowszej produkcji Treyarch. Po Modern Warfare postanowiono powrócić do oblicza II wojny światowej. Powrót do takich realiów budził mieszane uczucia, u niektórych wyczekiwania a u innych znudzenie i ponowne odświeżanie choć jakże prawdziwego i uczuciowego świata pełnego honoru tak i już tematu niosącego ponownie to samo co kiedyś. Pamiętajmy by nie sugerować się tym co mówią inni, i przekonać się czy kolejna część gry opowiadająca zdarzenia, budzące niechęć przypominania strasznych wydarzeń szczególnie wśród Polaków jest warta zakupu i ponownego powrotu do jej fabuły.
Honor czy Medal…
W najnowszej części Cod’a wcielamy się w dwuch żołnierzy: Amerykanina oraz Rosjanina. Misje przeplatają się nawzajem i co w założeniach twórców miało być spójną opowieścią w praktyce jest często historią w której się gubimy i zaczynamy coraz mniej się nią przejmować tracąc w ten sposób część rozgrywki. Jako szeregowy Miller będziemy przemierzać będziemy szlak bojowy wysp Pacifiku, a jako szeregowy Petrenko ze Stalingradu ruszymy z Armią czerwoną na Berlin. Oczywiście misje polegają najczęściej na zaatakowaniu danego obszaru, zniszczeniu obiektu, czy oczyszczeniu bunkra ale zdarzają się i takie zapierające dech w piersiach. Przykładem może być uciekanie przed Niemcami w płonącym budynku w Stalingradzie czy też wcielenie się w pokładowego strzelca latającego hydroplanu, przy czym oprócz oczywistej eliminacji wrogich łodzi musimy ratować rozbitków co dostarcza nie lada emocji. Twórcy przygotowali nam pokaźny arsenał broni w którego skład wchodzą podstawowe bronie typu Thompson, ale także w końcu mamy do dyspozycji miotacz ognia, który pozwala podpalać przeciwników czy otoczenie. Najważniejszym aspektem gry jest pokazanie brutalności wszystkich stron i prawdziwego oblicza wojny. Nie raz przyjdzie nam zobaczyć kompana tracącego kończynę, lecz nie poddającego się i wciąż starającego się zabić choć jednego wroga by odkupić wolność dla narodu. Pamiętajmy, iż nasi wrogowie nie są bezmyślni i choć często wybiegają na nas próbując atakować, na wyższych poziomach trudności potrafią nieźle wymęczyć i zirytować. Nasi nieprzyjaciele chowają się na drzewach, zastawiają pułapki czy obrzucają nas granatami. Pamiętajmy, iż „wybuchowe zabawki” możemy odrzucić, co często decyduje o naszej śmierci czy naszych kompanów. Często w misjach wylądujemy w bunkrach, które będziemy oczyścić by wspomóc naszych towarzyszy. Nasi kompani nam pomagają, ale większość „roboty” będziemy musieli wykonać samodzielnie co jest dość oczywiste w grach FPS.
Gdy przejdziemy kampanię, twórcy przygotowali dla nas miłą niespodziankę a mianowicie tryb „Nazi Zobies”. Polega on na odpieraniu przez nas nacierających zombi. Za punkty które zdobędziemy możemy odbudować zniszczone barykady lub kupić broń. Pamiętajmy, iż najlepiej w ten bonus gra się ze znajomymi, co daje niezapomniane wrażenia.
[YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=GYgr3EcfrCU&feature=player_embedded[/YOUTUBE]
W kupie siła…
W końcu przez wielu uprawniony tryb co-op. Twórcy przygotowali nam możliwość przejścia kampanii wraz z przyjaciółmi. Sama rozgrywka nie odbiega znacząco od tryby single, naszym zadaniem jest przechodzenie kolejnych planszy z innymi. Mamy możliwość zagrania od dwóch do czterech osób. Podczas rozgrywki znajdujemy karty, które działają na naszą korzyść lub w ręcz przeciwnie, co urozmaica nam zabawę.
Jeszcze więcej, jeszcze lepiej..
Wiele osób uważa, iż gra została stworzona do trybu multiplayer. Zacznę od tego, iż w CoD WaW rozwijamy swoją postać poprzez zdobywanie punktów. Cały system przypomina trochę ten znany z gier mmorpg, poprzez zdobycie odpowiedniej liczby punktów wchodzimy na wyższy lvl zdobywając kolejne bronie oraz umiejętności. Pamiętajcie, że gdy zaczynacie zabawę w trybie wieloosobowym nie należy się zrażać po kilku przegranych walkach, ponieważ większość osób ma już wysoką pozycję i dostęp do lepszych broni. Na mapie zaznaczeni są nasi towarzysze, wrogowie są widoczni na krótką chwilę, gdy radar skanuje mini mapkę lub gdy nieprzyjaciel rozpocznie ostrzał. Podczas zabawy w trybie multi będziemy mieli możliwość ulepszania naszych broni w raczej mało znane „bajery” typu Thompson + tłumik. Trybów rozgrywek jest wystarczająco dużo by zaspokoić potrzeby graczy, ale jeśli dla kogoś to za mało może zakupić dodatkowe mapki w raz z nowymi trybami zabawy. Gdy nie widać wrogów na mapce bardzo trudno zauważyć ich, ponieważ bardzo wtapiają się w otoczenie, więc trzeba wykazać się nie lada spostrzegawczością, by ich dostrzec. Jeśli ktoś martwi się o czołgi, to nie są one dostępne na każdej mapie. Po za tym nie jest trudno je wyeliminować przy pomocy wyrzutni rakiet. Wspólna zabawa jest naprawdę miodna i jest dopełnieniem trybu single. Fakt jest taki, iż trzeba się nieźle napocić, żeby wygrywać z innymi którzy osiągnęli wysoki
poziom.
Nie wszystko jest jak na rysunku..
Wady, to co każdy gracz woli omijać szerokim łukiem. Szczególną wadą są błędy techniczne. Zdarzyło mi się, gdy mój kompan „pruł amunicją” w osłonę, za którą znajdował się nieprzyjaciel, a także gdy przeszedłem misję ona zamiast się zakończyć stanęła w bezruchu po czym trzeba było zaczynać zabawę od początku. Takie bugi możemy napotkać, dość często, ale ja akurat nie byłem tym zmartwiony i grałem dalej.
Popatrz w niebo… jest piękne
Trzeba przyznać, iż grafika jest naprawdę dobra, lokację pokazują prawdziwe oblicze wojny i grozę. Tekstury są nadzwyczaj wyraźne a postacie wymodelowane z detalami. Animacja twarzy niestety nie jest dziełem sztuki, ale także nie zasługuje na potępienie. Dźwięk jest dopełnieniem wielkiej wojny, odgłosów walki i strachu. Jest naprawdę dobrze skomponowany i potrafi wczuć nas w rolę prawdziwego żołnierza.
Na pochwałę zasługują scenki w trakcie ładowania misji, są to rysunkowe przedstawienia wydarzeń połączone z archiwalnymi nagraniami z II wojny.
Graj, nie patrząc na szczegóły..
Podsumowując Call of Duty World at War jest najlepszą grą mówiącą o II wojnie światowej ostatnich lat. Jeśli nie boicie się wyzwań i powrotu do czasów wojny śmiało sięgajcie po tą pozycję.
+tryb "Nazi Zombies"
+brutalność
+multiplayer
+co-op
+realność
-błędy techniczne
-niewystarczający single
Gameplay 8,5/10
Pomysł 8,6/10
Grafika 9/10
Dźwięk 8/10
Fabuła 8/10
Trofea 8,5/10
Ocena Końcowa 8,9/10
Recenzja napisana przez użytkownika Wim@@s. Zabrania się kopiowania/rozpowszechniania bez zgody autora.



LinkBack URL
About LinkBacks





Odpowiedź z Cytatem
a co do gierki gralem na pc i szczerze porażka troche jedynie fajne efekty np wybuchy zasadzki itd ale ogólnie chowa się przy MEDAL OF HONOR AIRBONE naprawde terraz akurat zeźbie airbona i tam widać fizyke czuć odżut z każdej broni elegancki a w cod znowu dali wszystko takie strasznie malutkie i to psuje całą zabawe ale można trochę postrzelać nic więcej ogólnie BOOOORING


Bookmarks